Autor: E. Stadtmuller
Na łące pod lasem wielkie zamieszanie.
Kto poleci za morze? Kto w domu zostanie?
Pierwszy się szykuje bociek do podróży.
– Ja lecę! Ta zima okropnie się dłuży.
Śnieg łąki przykrywa, stawy zamarzają,
pod lodem się żaby niecnoty chowają.
Wrócę, kiedy wiosna zagości na łące.
Pa, me ukochane panny kumkające.
Leć ze mną, skowronku, bo nic tu po tobie,
jeszcze cię ta zima chłodem swym podziobie.
Popatrzył skowronek ze smutkiem na pole:
– Będę tęsknił – pisnął – ale wiosnę wolę.
Razem z nią do domu powrócę z daleka.
Lecisz z nami, wrono? – Ja tutaj poczekam,
− rzekła czarna wrona. – Niestraszna mi zima.
Gdy piórka nastroszę, mróz się mnie nie ima.
Jaskółeczka mała chwilę się wahała:
– Chyba też polecę, choć zostać bym chciała.
Wszystkie muchy śpią już. Co poradzę na to?
Pofrunęły ptaki gromadą skrzydlatą.
Już żurawie klucze malują na niebie.
– Trzymaj się, wróbelku! Wrócimy do ciebie!
– Nie martwcie się o mnie – świergoli wróbelek.
– Wiecie, mnie do szczęścia potrzeba niewiele.
Nie zmarznę w cieplutkim, zimowym płaszczyku,
a obiad na pewno znajdzie się w karmniku.